strona informacyjna

DOBRO, podobnie jak prawda, jest jedną z rzeczywistości, które człowiek poznaje w sposób podmiotowy. Podobnie też jak prawda, jest pewnym aspektem intelektualnego światła. Cokolwiek jest przez człowieka poznawane jest poznawane jako jakieś dobro. Nawet wówczas, kiedy człowiek stwierdza istnienie jakiegoś zła, dokonuje tego na tle „widzenia” (w świetle) dobra. Nie mógłby bowiem „zobaczyć” zła, gdyby „nie widział” dobra, którego zło jest brakiem. 

Dobrem danej rzeczy jest jej cel. Każda rzecz bowiem jest dobra do czegoś, nawet jeśli jest dobra sama w sobie, czyli kiedy dla siebie samej jest celem. Kiedy więc umysł ludzki próbuje uchwycić cel jakiejś rzeczy, nieustannie, spontanicznie i w sposób konieczny porównuje to, co – patrząc na daną rzecz – pragnie, z tym, przez co pragnie. Próbuje przymierzyć swoje pragnienie tej rzeczy do pragnienia, które intuicyjnie odczuwa w sobie. Stwierdza na przykład: „To jest dobre do jedzenia” (czy też „To jest dobrym jedzeniem”). W tym zdaniu „to” reprezentuje intuicyjne (podmiotowe, noetyczne) ujęcie dobra jakiejś rzeczy, którą ludzki umysł „widzi”, natomiast „dobre do jedzenia” jest rozumowym ujęciem tego dobra, czyli – mówiąc precyzyjnie – tego, do czego dana rzecz jest dobra. 

Dobrem jest zatem relacja rozumowego ujęcia dobra jakiejś rzeczy z dobrem tej rzeczy, które intelekt intuicyjnie wyczuł niejako wewnątrz swojego intelektualnego światła. Tak rozumiane dobro jest wyrażone przez klasyczną definicję dobra, która mówi o zgodności pewnego ujęcia naszej woli z rzeczą (bonum est adaequatio voluntatis et rei). Podobnie jak w przypadku prawdy, definicja ta wymaga doprecyzowania. Jasne jest bowiem, że nie można porównać woli i rzeczywistości, jako że przynależą one do różnych porządków. Można natomiast porównać tę oto ludzką wolę, skierowaną do jakiejś rzeczy, z wolą, która jest wolą (s)twórczą. Ta ostatnia znajduje się w świetle ludzkiego intelektu i złączonej z nim woli. 

Dobro jest zatem – mówiąc dokładniej – uzgodnieniem naszego wolnego wyboru ze spontanicznym wyborem, które wewnątrz siebie intuicyjnie wyczuwamy (adaequatio liberi arbitrii et voluntatis). Jest porównaniem umysłowego pragnienia przedmiotowego do umysłowego pragnienia podmiotowego, porównaniem jakiegoś wolitywnego pragnienia jakiejś rzeczy, które człowiek w sobie wzbudził, do pragnienia, które w sobie nie wzbudza, lecz odkrywa. 

Pragnienie, które człowiek odkrywa w sobie, nie ma charakteru ludzkiej decyzji. Jest czymś całkowicie spontanicznym i naturalnym. Jest prostym porywem serca i jako takie ma swoje powiązanie z pięknem. Jedynie bowiem piękno, które „się widzi”, potrafi w spontaniczny sposób i bez żadnego wahania pociągnąć ludzką wolę. Kiedy wola nie jest pociągana przez piękno, czuje się niejako przymuszona. Pragnie, bo powinna pragnąć, czuje się do tego zobowiązana przez różne racje swego rozumu. 

Poszukiwanie dobrej decyzji, słusznego wyboru powinno być kierowane przez otwarcie na doświadczenie piękna. Nie chodzi tu o jakieś pięknoduchostwo, o wybieranie dlatego, że coś wydaje się nam piękne bez względu na to, czy jest dobre czy nie. Chodzi raczej o to, aby mieć na uwadze, że dobro jest nie tylko dobre (służy jakiemuś celowi), ale jest również piękne, a więc przynależy do spontanicznego pociągnięcia woli przez piękno. To dlatego w życiu moralnym najbardziej zasadnicze wydają się te momenty, w których coś/ktoś, co/kto wydało nam się niezwykle i przejmująco piękne(y), przekierowało naszą wolę tak, iż wszystko, co pod wpływem tego wydarzenia zaczęła wybierać, stawało się lekkie, autentyczne, spontaniczne, naturalne i proste.