Wymiar zmysłowy natury ludzkiej
– pożądanie zmysłowe (B)

Główne uczucia przydatnościowe

Uczucia przydatnościowe są pomocnicze względem uczuć przyjemnościowych. Pojawiają się wówczas, gdy proces emocjonalny, toczący się w ramach uczuć przyjemnościowych (począwszy od uczucia miłości a zmierzający do uczucia radości), zostaje zablokowany. Uczucia przydatnościowe pojawiają się po to, aby tę blokadę – poprzez wzmocnienie reakcji emocjonalnej organizmu – zlikwidować.
Powiedzieliśmy sobie, przy okazji omawiania wymiaru wegetatywnego, że nie ma tam wyjścia poznawczego na zewnątrz organizmu (podmiotu), a jedynie coś w rodzaju poznania wewnętrznego, które nazwaliśmy quasi-poznaniem. Zobaczymy wyraźnie, że podobnego typu zjawisko zachodzi w trakcie powstania uczuć przydatnościowych. Odnoszą się one bowiem do uczuć podstawowych (przyjemnościowych), które powstały jako reakcja na poznany przedmiot.
Uczucia przydatnościowe są zatem uczuciami związanymi z działaniem wymiaru wegetatywnego w ramach natury zwierzęcej lub ludzkiej, czyli z działaniem instynktu – władzy oceny zmysłowej (zwierzę) lub umysłowej (człowiek). W funkcjonowaniu instynktu odróżnia się normalny, spontaniczny tryb jego działania, które nazwałbym działaniem towarzyszącym, od trybu nadzwyczajnego, który się objawia, gdy instynkt zmuszony jest ingerować, aby znaleźć rozwiązanie problemu, który się pojawił w trakcie realizacji jakiegoś pragnienia.
Kiedy owca poznaje pewien zewnętrzny obiekt, to postrzeganie tegoż obiektu może rodzić w owcy upodobanie, a jednak instynkt, który spontanicznie towarzyszy temu poznawczemu działaniu owcy, ostrzeże ją, że poznany obiekt stanowi zagrożenie dla jej życia. Wówczas to, obok uczuć upodobania i pragnienia skierowanych ku owemu obiektowi, pojawią się również uczucia awersji i odrazy odniesione do wspomnianego obiektu. Owca zachowa się zgodnie z tym uczuciem, które okaże się najsilniejsze (warto w tym miejscu dodać, że na ogół silniejsze jest uczucie zrodzone przez instynkt).
Jeśli jednak obiekt zostanie zaakceptowany przez instynkt owcy, skierowane do owego obiektu pragnienie realizowane będzie dalej. Wyobraźmy sobie teraz sytuację, że na drodze realizacji owego pragnienia pojawia się pewna przeszkoda. Realizacja pragnienia zostaje zatrzymana. Aby tę sytuację rozwiązać, potrzebne są nowe akty poznawcze i pożądawcze. Owca (a dokładniej – instynkt owcy) musi ustosunkować się nie do przedmiotu (to już zostało zrobione), ale do zahamowanego pragnienia, które dzięki nowemu aktowi zostanie przyjęte lub odrzucone. Podobnie instynkt owcy musi ustosunkować się do wstrętu, odnoszącego się do przeszkody. Również tenże wstręt musi zostać przyjęty lub odrzucony.
Pierwszym uczuciem przydatnościowym jest n a d z i e j a , która nazwać można również ufnością. Co jest przedmiotem nadziei? Tomasz z Akwinu powiada, że jest nim nieobecne dobro, które jest trudne do osiągnięcia. Takie określenie pokazuje nam jednak ostateczny horyzont uczucia nadziei. Wydaje się, że bezpośrednim przedmiotem uczucia nadziei jest nie tyle jakiś przedmiot zewnętrzny (trudne, nieobecne dobro), co uczucie pragnienia, które skierowane jest do jakiegoś przedmiotu. Nadzieja jest potwierdzeniem i wzmocnieniem owego pragnienia, czyli jest swoistym upodobaniem tego pragnieniem, a w konsekwencji pragnieniem owego pragnienia.

 

Uczucie nadziei pochodzi z obszaru działania instynktu, a więc wiąże się z władzą oceny zmysłowej. Obiekt, który spodobał się podmiotowi, wzbudził w nim pragnienie zdobycia go. W trakcie realizacji tegoż pragnienia wystąpiła jednak pewna trudność (przeszkoda), to z kolei powoduje, że pragnienie przedmiotu musi zostać ocenione przez instynkt nowym aktem. Kiedy pragnienie osiągnięcia przedmiotu okazuje się większe od uczucia odrazy wobec przeszkody, wówczas jest „chciane” przez instynkt jako służące zachowaniu lub rozwojowi życia. W ten właśnie sposób rodzi się uczucie nadziei.

Nadzieja jest zatem uczuciem pomocniczym w stosunku do uczucia podstawowego, jakim jest pragnienie. Można powiedzieć, iż jest uczuciem złożony, nabudowanym na uczuciu podstawowym. Pojawia się wówczas, gdy na drodze realizacji pewnego pragnienia staje jakaś przeszkoda i gdy owo podstawowe pragnienie zostaje zahamowane. A ponieważ nie jest dobre dla organizmu, aby przebywało w nim niezrealizowane pragnienie (jak to zobaczymy przy okazji omawiania ciągów uczuciowych), obecność takiegoż pragnienia domaga się zajęcia wobec niego postawy. Jeśli podstawowe pragnienie odnoszące się do przedmiotu okazuje się większe od odrazy, jaka rodzi się wobec przeszkody, wówczas zostaje „chciane” jako dobre dla organizmu. I tak staje się przyczyna powstania uczucia nadziei.
Jeśli chodzi o somatyczne przejawy uczucia nadziei, to są one podobne do przejawów pragnienia. Różnią się jedynie tym, że w przypadku nadziei wspomniane objawy są słabsze, ale za to bardziej długotrwałe. Nastawione są bowiem nie na spełnienie pragnienia, ale na spełnienie pragnienia pragnienia. Jak widać, już samo to strukturalne rozbudowanie nadziei wskazuje na trudniejszy sposób jego realizacji.
Powiedzieliśmy wyżej, że obecność pragnienia, którego realizacja napotkała jakąś przeszkodę, domaga się od podmiotu zajęcia pewnej postawy. Jeśli wspomniane pragnienie zostaje upodobane i chciane, rodzi się nadzieja, jeśli natomiast podmiot reaguje na nie z awersją i odrazą, wówczas rodzi się uczucie z w ą t p i e n i a , które – szczególnie gdy jest silne – zwane jest także rozpaczą.
Zwątpienie zatem, podobnie jak nadzieja, nabudowane jest na jakimś podstawowym, bazowym pragnieniu, którego realizacja została zahamowana. Instynkt do zachowania i rozwoju życia nie godzi się na obecność w podmiocie niezrealizowanego pragnienia. Kiedy więc okazuje się, że owo pragnienie jest słabsze od odrazy, jaką przedmiot żywi wobec przeszkody, wówczas zostaje potraktowane jako zło i odrzucone przez podmiot przez specjalny (nowy) akt odrazy. Chodzi o rozwiązanie emocjonalnego konfliktu, który przejawia się również pewnym napięciem w ciele. Zwątpienie jest zatem uczuciem zrodzonym w celu osłabienia podstawowego pragnienie, które okazuje się zbyt słaby, aby mogło być zrealizowane.

 

Uczucie zwątpienia rodzi się jako konsekwencja reakcji instynktu na podstawowe pragnienie skierowane do jakiegoś obiektu. Kiedy w trakcie realizacji tegoż pragnienia występuje trudność (przeszkoda), pragnienie to zostaje odrzucone jako słabsze od odrazy zrodzonej wobec przeszkody. W ten sposób rodzi się uczucie zwątpienia.

Zwątpienie łączy się ze smutkiem. Jest to bowiem sytuacja, w której ma się bowiem coś, czego się nie chciało, a mianowicie niezrealizowane pragnienie bez szans na realizację. Zwątpienie jest więc uczuciem potrzebnym, aby odstąpić od tego, co nie może zostać osiągnięte. Jeśli jednak podstawowe pragnienie będzie podtrzymywane, czy co rusz wzbudzane, wówczas smutek nie będzie mijał, co rodzić będzie uczucie, które nazwaliśmy depresją.

Jak powiada Carl Jaspers, rozpacz (zwątpienie) jest antycypowaną porażką. Nic więc dziwnego, że zwątpienie wywoływać będzie reakcje somatyczne podobne do reakcji powodowanych przez uczucie smutku. Najważniejsze symptomy to niechęć do kontaktu ze światem zewnętrzny, przygarbiona postawa ciała, pasywność i poczucie cielesnego zmęczenia bez zewnętrznych do tego powodów. W bardziej skrajnych przypadkach może pojawić się płacz, utrata apetytu, bóle głowy, bezsenność itd.

Kolejnym uczuciem przydatnościowym jest o d w a g a , nazywana czasem śmiałością. Pojawia się ona w tym samym procesie poznawczo-pożądawczym, który towarzyszył powstaniu nadziei lub zwątpienia. Przeszkoda, która stanęła na drodze realizacji podstawowego pragnienia, domaga się zajęcia pewnej emocjonalnej postawy wobec niej samej oraz wobec uczuć awersji i odrazy, które rodzi.

Tomasz z Akwinu powiada, iż odwaga jest konsekwencją nadziei. Kiedy okazuje się, że odraza do pojawiającej się przeszkody jest mniejsza od podstawowego uczucia pragnienia skierowanego do zewnętrznego przedmiotu, wówczas owo pragnienie zostaje „wybrane” przez instynkt nowym aktem pożądawczym, co rodzi poczucie nadziei. Podmiot, ze względu na przyjęcie podstawowego pragnienia i potwierdzenie go, musi w pewien sposób „przyjąć” odrazę skierowaną do przeszkody. Uczucie odrazy musi bowiem zostać potraktowane jako dobre (choć sama przeszkoda jest nadal traktowana jako zło). Wówczas, jako wynik działania instynktu, rodzi się uczucie odwagi. Instynkt rozwiązuje w ten sposób sytuację, w której w podmiocie znajduje się uczucie odrazy, skłaniające podmiot do oddalenia się wobec przedmiotu. Kiedy uczucie odrazy zostaje „chciane”, choć jest nieprzyjemne, wówczas jego siła się zmniejsza, co powoduje z kolei, że podmiot, zamiast oddalić się od przeszkody, może natrzeć na nią tak, aby ja pokonać.

 

Uczucie odwagi rodzi się jako dalsza konsekwencja reakcji instynktu na podstawowe pragnienie skierowane do jakiegoś obiektu. Kiedy w trakcie realizacji tegoż pragnienia występuje jakaś trudność (przeszkoda) oraz kiedy pragnienie to okazuje się większe od odrazy wobec wspomnianej przeszkody, wówczas odraza zostaje potraktowana jako „chciana” ze względu na dobro, które podmiot może uzyskać realizując dalej podstawowe pragnienie. To „chcenie” odrazy rodzi uczucie odwagi.

Odwaga jest emocjonalną gotowością do natarcia na zło (pokonanie przeszkody). Organizm przygotowuje się do tego natarcia poprzez różne somatyczne symptomy, które mają na celu zwiększenie szans na przeżycie w obliczu zagrożenia. Chodzi tu przede wszystkim o podwyższenie tętna, co sprawia, że więcej tlenu dochodzi do mięśni. Następuje też obniżenie temperatury ciała przez pocenie się, co wiąże się z kolei z zagęszczeniem krwi i swoistym chłodzeniem mięśni. Również dłonie pocą się, dzięki czemu zwiększają swoją lepkość, a to z kolei zwiększa ich zdolność do chwytania różnych narzędzi (czy też przeciwnika) w trakcie obrony. Krew odpływa do istotnych organów wewnętrznych, co odczuwa się jako chłód kończyn. Twarz na skutek kurczenia się drobnych naczyń krwionośnych w skórze staje się blada. Jest to reakcja obronna, dzięki której przy ewentualnym zranieniu nastąpi mniejsze krwawienie. Źrenice rozszerzają się, aby powiększyć zdolność widzenia. Mięśnie napinają się, przygotowując organizm do ewentualnej walki. Wszystkie te zmiany zwiększają szanse przeżycia.

Przeciwstawnym uczuciem względem odwagi jest l ę k , zwana niekiedy obawą, bojaźnią czy strachem. O ile odwaga rodzi się jako konsekwencja nadziei, o tyle lęk – jak słusznie zauważa Tomasz z Akwinu – jest źródłem i przyczyną powstania uczucia zwątpienia. Przeszkoda, która pojawia się w trakcie realizacji pragnienia, rodzi uczucia awersji i odrazy. Kiedy owa odraza do przeszkody okazuje się silniejsza od podstawowego uczucia pragnienia skierowanego do przedmiotu, podmiot wzmacnia ją przez dodatkowy akt niechęci (odrazy) wobec niej. Jako że odraza jest uczuciem niekomfortowym i dlatego niepożądanym przez organizm, instynkt sprawia, że powstaje swoista odraza do odrazy. To właśnie stanowi istotę uczucia lęku. Jednocześnie instynkt zmuszony jest potraktować podstawowe uczucie pragnienia jako zło (jest złe, gdyż nie może być zrealizowane), co – jak pamiętamy – stanowi istotę uczucia zwątpienia.

 

Uczucie lęku powstaje w wyniku negatywnej reakcji instynktu wobec awersji i odrazy, które rodzą się na skutek pojawienie się przeszkody, stojącej na drodze do realizacji bazowego pragnienia. To pragnienie zdobycia przedmiotu okazuje się mniejsze wobec uczucia odrazy do przeszkody. Odraza nie może zostać przyjęta, musi więc zostać odrzucona. To z kolei powoduje swoistą ucieczkę emocjonalną od przedmiotu. W ten oto sposób powstaje uczucie lęku.

Symptomy somatyczne uczucia lęku wiążą się – podobnie jak to było w przypadku uczucia odwagi – z pojawieniem się zagrożenia. Aby dostarczyć organizmowi więcej tlenu, potrzebnego do wzmocnienia przed ewentualna walką, zwiększa się częstotliwość oddechu oraz pracy serca. Naczynia krwionośne zwężają się, co sprawia, że krew dociera teraz przede wszystkim do mięśni i mózgu. Stąd uczucie ściskania w żołądku. Szybsze oddychanie powoduje wysychanie ust. Źrenice rozszerzają się, dzięki czemu dociera do oczu więcej światła. Sama krew w wyniku zwiększenia się ilości tlenu i glukozy staje się nośnikiem większej porcji energii oraz zwiększa swą krzepliwość, co oczywiście również powoduje mniejsze krwawienie w wypadku zranienia. Lęk wyraża się również na twarzy poprzez znieruchomienie, zaokrąglenie oczu (co umożliwia lepsze widzenie) i rozchylenie ust (co umożliwia lepszy oddech). Na całym ciele może pojawić się tak zwana gęsia skórka, która jest niczym innym jak swoistym nastroszeniem włosa, aby sprawić na wrogu mocniejsze wrażenie. Poprzez lęk cały organizm przygotowuje się bądź to do ucieczki, bądź to do zminimalizowania szkód związanych ze stanięciem się przedmiotem czyjejś agresji.

Lęk ma swoje różne postacie. Niewielki lęk nazywamy niepokojem. Duży, ekstremalny lęk związany z trwogą o własne zdrowie i życie nazywamy paniką. O ile mały lub średni lęk działa na organizm mobilizująco, o tyle duży lęk powoduje poważne dysfunkcje organizmu. W przypadku paniki wyraża się to przez zamarcie lub dezorganizację. Napadom paniki towarzyszyć może bowiem silne bicie serca, duże przyspieszenie tętna, gwałtowne pocenie się, trudności oddechowe, uczucia dławienia się, zjawisko szczękościsku, bóle w klatce piersiowej, zawroty głowy, uczuciu osłabienia, omdlenia, dreszcze lub nagłe uczucie gorąca, nudności, drętwienie kończyn.
Jeśli znaczny, nieustępliwy lęk wiąże się z obecnością jakiegoś przedmiotu (stanu lub sytuacji) lub antycypującym tę obecność wyobrażeniem, wówczas mówimy o fobii. Instynkt dominuje tutaj całkowicie nad poznaniem zmysłowym, narzucając podmiotowi trwałe skojarzenie jakiegoś przedmiotu, stanu czy sytuacji z dokuczliwym lękiem, którego symptomy mogą być podobne do tych, które towarzysza napadom paniki.

Panika czy fobia – podobnie zresztą jak wszystkie inne formy lęku – nie są zachowaniami bezsensownymi. Ich celem jest zachowanie życia organizmu w jego integralnej postaci. Ich chorobliwy charakter wiąże się z zachwianiem proporcji i adekwatności między bodźcem a reakcją. Następuje tu trwałe skojarzenie reakcji lękowej z jakimś przedmiotem, stanem czy sytuacją, które kiedyś (co ciekawe – jak pokazują eksperymenty – mogło wydarzyć się to w życiu poprzednich generacji) stanowiły nie tyle bezpośrednią przyczynę leku, co jego swoisty kontekst.

W kulturze współczesnej mówi się często stresie, który jest pojęciem pokrewnym lękowi. Jako stres określa się na ogół stan napięcia fizycznego i psychicznego, który może mieć różne przyczyny: fizyczne, biologiczne (fizjologiczne), psychiczne i umysłowe. W tym znaczeniu stres jest jakby trwaniem w sytuacji zagrożenia w stanie gotowości do reakcji, czyli – jak można by rzecz – w fazie przedemocjonalnej, na etapie poprzedzającym wyodrębnienie się konkretnego uczucia (odwagi lub lęku).

Ostatnim uczuciem przydatnościowym jest g n i e w . Jest to uczucie tak osobliwe, że w ramach całej panoramy ludzkich uczuć mógłby stanowić nawet oddzielną kategorię. Arystoteles powiada, że gniew to złączona z bólem żądza zemsty, a Tomasz z Akwinu utrzymuje, że gniew jest pragnieniem wyrządzenia komuś szkody z racji słusznego odwetu (appetitus nocendi alteri sub ratione justi vindicativi). Trudno mówić jednak o zemście w przypadku zwierząt, gdyż zemsta wymaga swoistego sądu rozumu. W świecie zwierzęcym (a także ludzkim na poziomie zwierzęcym) obserwuje się wszakże pewne reakcje emocjonalne, będące podobne do gniewu, a mianowicie zjawisko agresji, wściekłości, furii, irytacji, czy złości.

Podobnie jak inne uczucia przydatnościowe gniew wiążę się z faktem pojawienia się przeszkody na drodze realizacji pragnienia skierowanego do jakiegoś przedmiotu. Jak powiedzieliśmy, obecność przeszkody rodzi uczucia awersji i odrazy. Kiedy owa odraza do przeszkody okazuje się silniejsza od podstawowego uczucia pragnienia skierowanego do przedmiotu, podmiot uznaje ją za złą (jako że nie jest komfortowa dla organizmu) i ustosunkowuje się do niej przez dodatkowy akt odrazy. W ten sposób rodzi się lęk, a następnie zwątpienie. Kiedy odraza do przeszkody okazuje się słabsza, podmiot wzmacnia owo podstawowe pragnienie skierowane do przedmiotu, uznając je za dobre. W ten sposób rodzi się uczucie nadziei, a za nim podąży uczucie odwagi.

Co stanie się jednak, gdy pragnienie skierowane do przedmiotu będzie tej samej siły, co odraza w stosunku do przeszkody? Można powiedzieć, że wówczas podmiot znajdzie się w emocjonalnej pułapce. Nie będzie możliwe, ani pójście w stronę nadziei i odwagi, co pomogłoby zrealizować pragnienie, ani w stronę lęku i zwątpienia, co spowodowałoby wygaśniecie pragnienia, jako uczucia niemożliwego do realizacji. Podmiot zostanie uwięziony między silnym pragnieniem osiągnięcia jakiego dobra a równie silną odrazą wobec pewnego zła, które niestety w sposób konieczny związane jest z owym dobrem. Taka sytuacja rodzić będzie emocjonalne napięcie, które szukać będzie jakiegoś ujścia.

Kiedy na drodze do osiągnięcia jakiegoś dobra staje pewna przeszkoda (zło), do której podmiot czuje odrazę, to w tym podmiocie może zrodzić się, albo uczucie zwątpienia w możliwość osiągnięcia owego dobra, albo uczucie nadziei co do tejże możliwości. Może jednak zaistnieć taka sytuacja, w której ani jedna, ani druga możliwość nie będzie mogła być zrealizowana. Podmiot, patrząc na upragnione dobro, dostrzegać będzie w sobie zalążkową nadzieję, która z kolei pociągać będzie za sobą zalążkową odwagę niezbędna do zmierzenia się z przeszkodą. Z drugiej strony podmiot, patrząc na przeszkodę, dostrzegać w sobie będzie zalążkowy lęk, który z kolei pociągać będzie za sobą zalążkowe zwątpienie w osiągnięcie upragnionego dobra. I jeśli teraz te zalążkowe uczucia nadziei i zwątpienia, lęku i odwagi będą równie silne, podmiot – jak powiedzieliśmy – znajdzie się w emocjonalnej pułapce lub – inaczej mówiąc – w uczuciowej sprzeczności, która rodzić będzie napięcie. Z tego napięcia właśnie rodzi się uczucie złości.

Powiedzieliśmy wcześniej, że u ludzi gniew wiąże się z pragnieniem przywrócenia sprawiedliwości. Niesprawiedliwa zaś wydaje się nam taka sytuacja, w której – zgodnie z klasyczną definicją – ktoś nie otrzymuje tego, co mu się należy, lub ktoś otrzymuje coś, co mu się nie należy. Swoistą odbitkę tego ujęcia sprawiedliwości widać w zwierzęcej złości (agresji). Zwierzę irytuje się, widząc, iż to, co jest przemiotem jego pragnienia (i co – według jego uczuć – słusznie mu się należy), nie może być osiągnięte. Postrzeganie przeszkody jako zła i odraza (oraz lęk) wobec niej nie rodzą wystarczającego zwątpienia, aby odwieść zwierzę od „przekonania”, iż upragniony przez nie obiekt „powinien” być zdobyty i w tym sensie „powinien” przynależeć do zwierzęcia. Gdyby rodzące się zwątpienie wygrało z rodzącą się nadzieją, w zwierzęciu pojawiłoby się „przekonanie”, iż upragnione dobro „nie powinno” należeć do niego. Tymczasem tak się nie dzieje. Zwierzę trwa w „przekonaniu” (dokładniej mówiąc – trwa w pragnieniu), że obiekt, którego pragnie, „powinien” być jego. Problem jednak („niesprawiedliwość”) polega na tym, że zwierzę nie może zdobyć tego, co „powinno” być jego (gdyż nie może pokonać przeszkody). Taka sytuacja rodzi w zwierzęciu frustrację i złość, które – jak powiedzieliśmy – są pewną podobizną ludzkiego gniewu.

 

Uczucie złości powstaje w wyniku dwóch reakcji: (1) pozytywnej reakcji instynktu wobec pragnienia skierowanego do przedmiotu (zaczątek nadziei), które to z kolei rodzi pozytywną reakcje wobec odrazy, która odnosi się do przeszkody (zaczątek odwagi), oraz (2) negatywnej reakcji instynktu wobec odrazy odnoszącej się do przeszkody (zaczątek lęku), która to odraza rodzi z kolei negatywne odniesienie się do samego przedmiotu (zaczątek zwątpienia). W przypadku złości te dwie reakcje równoważą się, powodując w organizmie emocjonalne napięcie, czyli uczuciowy konflikt. Podmiot nie może wyłonić z siebie, ani pełnej nadziei, ani pełnego zwątpienia wobec przedmiotu. Uczucia nie są w stanie pokierować podmiotem przez „przekonanie” go, że bądź to dany przedmiot jest dla niego (nadzieja), bądź to nie jest dla niego (zwątpienie). To rodzi w nim uczucie złości, które jest radykalną reakcją na nierozwiązalność tej sytuacji.

Gniew nie tylko wyraża nasze poczucie niesprawiedliwości, ale też próbuje przywrócić sprawiedliwość. Robi to najczęściej przez likwidację sytuacji, w której niesprawiedliwość się pojawiła. Jest wyrazem swoistej niezgody na to, aby taka sytuacja istniała. Na poziomie uczuciowym gniew, a raczej złość, jest rodzajem katharsis, czyli jest oczyszczeniem z nieprzyjemnego napięcia, wynikającego z nierozwiązywalnego konfliktu uczuć. To napięcie jest nie tylko nieprzyjemne dla organizmu, ale także niezdrowe. Jeśli nie zostanie rozwiązane przez wyrażenie złości, powoduje liczne problemy somatyczne, wśród których należy wymienić zawały serca, wrzody żołądka, odruchy nerwicowe, nadciśnienie, symptomy astmy, czy bóle głowy.

Somatyczne symptomy gniewu (złości) są bardzo wyraźne. Gniew powoduje gwałtowny wzrost napięcia mięśniowego, przejawiający się szczególnie w okolicach ramion i w odruchu zaciśniętych pięści. Gniew może rodzić płacz lub krzyk. Może też powodować drżenie rąk lub nawet całego ciała. Na twarzy gniew uwidacznia się poprzez pionowe zmarszczki na czole, rozbiegane lub błyszczące oczy, rozpalone policzki, brwi skierowane ukośnie w górę oraz usta tworzące wąską zaciśniętą linię. Uczuciu gniewu towarzyszy też przyspieszone bicie serca i przyspieszony oddech oraz wrażenia ciepła.

Ciągi uczuciowe

Uczucia są reakcją organizmu na poznanie zmysłowe. To, co jest poznane, podoba się organizmowi lub nie. Jeśli się podoba, to upodobanie jest pierwszym uczuciem, które powoduje uruchomienie całego ciągu uczuciowego. Upodobany przedmiot, czyli taki, którego poznanie jest „chciane”, zostaje następnie pożądany po to, aby podmiot – jak powiedzieliśmy wcześniej – miał dostęp do jak najpełniejszego poznania przedmiotu. Upodobanie rodzi więc pragnienie zdobycia przedmiotu, a samo zdobycie przedmiotu rodzi przyjemność. To ostatnie uczucie jest docelowe, gdyż wiąże się ze spoczynkiem władzy pożądawczej. W przyjemności pragnienie doznaje ukojenia, kończąc rozpoczęty ciąg uczuciowy „upodobanie-pragnienie-przyjemność”.

 

Oto ciąg przyjemnościowych uczuć pozytywnych. Poznanie przedmiotu rodzi uczucie upodobanie wobec przedmiotu (a dokładniej mówiąc, jest to upodobanie w poznawaniu przedmiotu), następnie pojawia się uczucie pragnienia, a na końcu uczucie przyjemności.

Jeśli jednak poznany przedmiot nie podoba się podmiotowi, wówczas jest to tożsame z pojawieniem się uczucia awersji. Ciąg uczuciowy, który mógłby powstać, zostaje urwany w zarodku. Awersja daje również swoiste ukojenie zmysłowemu pożądaniu w tym sensie, że jest wycofaniem się pożądania. Wyobraźmy sobie jednak, że ciąg uczuciowy zostanie rozpoczęty na dobre, to znaczy upodobanie zrodzi pragnienie. Jeśli teraz, w trakcie realizacji tegoż pragnienia, podmiot dostrzeże jakąś ułomność w przedmiocie, pojawi się w nim uczucie awersji, a następnie uczucie wstrętu (odrazy), gdyż trzeba się będzie ustosunkować nie tylko do przedmiotu jako poznanego, ale również do przedmiotu jako pożądanego. O ile więc można powiedzieć, że awersja przerywa ciąg uczuciowy (ledwo co rozpoczęty), o tyle można powiedzieć, że wstręt go wyhamowuje. W każdym razie przez skłonienie podmiotu do oddalenia się od przedmiotu wstręt doprowadza do wygaśnięcia pragnienia, co daje organizmowi swoiste ukojenie.

Z kolei jeśli dojdzie do sytuacji, w której podmiot posiądzie to, czego nie pragnął posiąść (do czego czuł awersję i odrazę), wówczas pojawi się uczucie przykrości. W odróżnieniu do innych negatywnych uczuć przyjemnościowych (awersji i odrazy) przykrość nie stanowi spoczynku dla władzy pożądawczej. Ona stanowi jej podrażnienie. Podmiot posiada to, czego nie chciał, a dokładniej mówiąc, zmuszony jest stale poznawać to, do czego czuje awersję. Jest zmuszony poznawać, bo posiadając coś, nie może się od tego oddzielić, do czego skłania go awersja.

 

Oto ciąg przyjemnościowych uczuć negatywnych. Poznanie przedmiotu rodzi uczucie awersji do przedmiotu (a dokładniej mówiąc, jest to awersja do poznania przedmiotu). Jeśli teraz z powodu pewnych racji proces uczuciowy będzie kontynuowany, pojawi się uczucie odrazy. Jeśli osiągnie się to, do czego czuło się odrazę, w organizmie zrodzi się uczucie przykrości.

Nic więc dziwnego, że zmysłowa władza pożądawcza (uczucia) dążyć będzie do przyjemności, a unikać będzie przykrości. Upodobanie czy pragnienie zmierzać będzie do zrealizowania się w przyjemności. Jeśli uruchomiony ciąg uczuciowy nie będzie mógł dojść do swego stanu docelowego, pożyteczne dla niego będzie pojawienie się awersji lub odrazy. Są to bowiem uczucia, które mają zapobiec dojściu ciągu uczuciowego do stanu niepożądanego, czyli uczucia przykrości.

Organizm dysponuje różnymi strategami, dzięki którym może próbować usunąć przykrość. Freud tego rodzaje strategię nazywał mechanizmami obronnymi. Polegają one – najogólniej rzecz ujmując – na zmianie lub usunięciu przedmiotu uczuciowego odniesienia. Na przykład poprzez tak zwane wyparcie podmiot, nie mogąc oddalić się od przedmiotu, który budzi w nim negatywne uczucia (przykrość, lęk, zwątpienie…), stara się usunąć jego obraz ze świadomości. Innym przykładem może tu być przeniesienie, w ramach którego podmiot przenosi na inną osobę konflikt uczuciowy (wiążący się doświadczeniem przykrości), którego nie potrafił rozwiązać w odniesieniu do jakiegoś bliskiej mu osoby. Kolejny przykład to regresja, gdzie podmiot, nie mogąc sobie poradzić z sytuacją, budzącą w nim przykre uczucia, przyjmuję postawę znaną mu z dzieciństwa, licząc, że otoczenie zachowa się wobec niego podobnie, jak zachowywało się otoczenie, gdy podmiot był dzieckiem. Jeszcze innym przykładem jest racjonalizacja. W ramach tego mechanizmu podmiot próbuje wmówić sobie, że przykra sytuacja, której doświadcza, była przez niego chciana, albo że wcale nie jest przykra.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zastosowanie któregoś z mechanizmów obronnych może być wymuszone przez pojawienie się uczucia gniewu (złości). Organizm, który ze swej natury dąży do przyjemności, może uznać smutek (przykrość) za przeszkodę na tej drodze i niejako „zbuntować się” przeciw niemu. W ten sposób gniew może wpisać się w ciąg uczuciowy, stanowiąc ostateczną, radykalną próbę usunięcia smutku.

Struktura ciągu uczuciowego komplikuje się wraz z pojawieniem się uczuć przydatnościowych. Są one – jak powiedzieliśmy – uczuciami pomocniczymi. Mają wspomóc proces uczuciowy, który został zatrzymany na skutek pojawienia się przeszkody. Nadzieja i odwaga rodzą się, aby doprowadzić ciąg uczuciowy do spoczynku w uczuciu przyjemności. Lęk i zwątpienie pojawiają się, aby podmiot odstąpił od realizacji pragnienia i w ten sposób zlikwidował emocjonalne napięcie i mobilizację całego organizmu.

 

Oto ciąg uczuć przydatnościowych. Przeszkoda, która pojawia się w trakcie realizacji pragnienia wymaga od podmiotu, a by ten zrodził uczucia przydatnościowe (pomocnicze), z jednej strony po to, aby wzmocnić pragnienie skierowane do przedmiotu (nadzieja) lub aby je wygasić (zwątpienia), z drugiej strony po to, aby przekroczyć odrazę w odniesieniu do przeszkody (odwaga) lub aby ją wzmocnić (lęk). Jeśli te uczucia w ich stanie zalążkowym się zrównoważą (nadzieja zrównoważy się ze zwątpieniem, a odwaga z lękiem), organizmie zrodzi złość, aby rozwiązać emocjonalny konflikt.

Uczucia przydatnościowe czerpią zatem swój sens z tego, że służą uczuciom przyjemnościowym. Jeśli w jakimś organizmie dominują uczucia przydatnościowe znaczy to, iż funkcjonowanie tegoż organizmu jest nieprawidłowe. Taka sytuacja może wiązać się na przykład z nierealnymi (nieosiągalnymi dla danego podmiotu) celami. Może wiązać się też ze stałym poczuciem zagrożenia, które uniemożliwia doświadczanie ukojenia w przyjemności. Jeszcze innym powodem może być niewiara we własne siły, która sprawia, że niemal każda przeszkoda wydaje się nie do pokonania.

Temperament

Każdy człowiek ma inne usposobienie uczuciowe, czyli każdy w nieco inny sposób reaguje na bodźce zewnętrzne. Owo usposobienie uczuciowe jest czymś względnie trwałym i charakteryzuje danego człowieka od pierwszych chwil życia. Nie jest bowiem czymś nabytym, czyli nie stanowi wyniku pewnego życiowego doświadczenia, ale jest zbiorem wrodzonych cech i tendencji. I tak u jednego człowieka widać większą skłonność do ekspresji uczuć, u innego uczucia wydają się być niemal nieobecne. Podobnie pod względem sposobu i czasu reagowania na doznawane bodźce jedni ludzie charakteryzują się dużą szybkością i spontanicznością reakcji, inni ludzie reagują na bodźce w sposób jakby opóźniony i stonowany. Jeszcze inną różnicę między ludźmi widać w kwestii ich stosunku do działania. Podczas gdy jedni są z natury aktywni, inni cechują się naturalną pasywnością.

Wspomniane różnice są tak widoczne, że od czasów starożytnych badacze anatomii ludzkiej psychiki i ludzkiego ciała, w tym najsłynniejsi lekarze formowali różne typologie temperamentów. Pierwsza znana nam typologia pochodzi od Hipokratesa i Galena. Według nich ciało ludzkie składa się z czterech fundamentalnych elementów materii, posiadających antagonistyczne cechy, a mianowicie z ognia (suchy i gorący), z powietrza (mokre i gorące), z ziemi (sucha i zimna) i z wody (mokra i zimna). Tym czterem elementom odpowiadają cztery płyny ciała (tak zwane humory): krew (powietrze), żółć (ogień), flegma (woda) i czarna żółć (ziemia). Przewaga w danym organizmie któregoś z tych płynów decyduje o jego temperamencie. I tak wyróżnia się tu: temperament choleryczny (przewaga żółci), temperament sangwiniczny (przewaga krwi), flegmatyczny (przewaga flegmy) i melancholiczny (przewaga czarnej żółci). Nazwy tych temperamentów pochodzą od nazw łacińskich lub greckich: sangwinik (łac. sanguis – krew), choleryk (gr. chole – żółć), melancholik (gr. mélanos – czarna, chole – żółć) i flegmatyk (gr. phlegma – flegma, śluz).

Warto dodać, że w teorii tej usposobienie emocjonalne związane jest z porami roku, które również są cztery. Na wiosnę uaktywnia się krew, dlatego mamy wówczas skłonność do zachowań charakterystycznych dla sangwinika, a więc dużej witalności, otwartości, towarzyskości, wrażliwości. W lecie najaktywniejsza jest żółć, co powoduje w nas skłonność do zachowań cholerycznych, czyli do impulsywności, zmienności, drażliwości, a także agresywności. Na jesieni z kolei aktywna jest czarna żółć, co sprzyja do zachowań właściwych dla melancholika, a mianowicie do smutku, tęsknoty, powściągliwości, samotności. W zimie natomiast dominuje flegma, co sprawia, że stajemy się flegmatyczni, a więc pasywni, zrównoważeni, spokojni, chłodni uczuciowo, niemal apatyczni.

Cztery temperamenty (sangwinik, flegmatyk, choleryk, melancholik) wiązano również z innymi fenomenami przyrody i ludzkiego życia: z czterema narządami ciała (odpowiednio: serce, mózg, wątroba, śledziona, z czterema okresami życia (dzieciństwo, starość, młodość, dorosłość), z czterema barwami (czerwień, biel, żółć, czerń), z czterema smakami (słodki, słony, gorzki, kwaśny), z czterema ciałami niebieskimi (Jowisz, Księżyc, Mars, Saturn).

Współczesne ujęcia temperamentu odwołują się do innych cech, które ściślej i bardziej bezpośrednio wiążą się z emocjonalnością, a mianowicie do podatności na wzbudzenie emocjonalne, do siły tego pobudzenia, a także do szybkości reakcji emocjonalnej. Są też współczesne teorie temperamentu (Carla G. Junga), które za podstawę bardzo prostej zresztą typologii (ekstrawertyk, introwertyk) przyjmują to, czy uczucia danego człowieka bardziej nastawione są na zmysłowe bodźce zewnętrzne (rzeczywistość docierająca do nas za pośrednictwem zmysłów zewnętrznych), czy bodźce wewnętrzne (świat wewnętrzny: świat fantazji, wyobraźni, instynktu, władzy doświadczenia).

Inną współczesną typologią, która poparta została sporą dozą badań empirycznych, jest typologia holenderskiego filozofa i psychologa Gerardusa Heymansa oraz holenderskiego psychiatry o nazwisku Enno Dirk Wiersma, rozwinięta następnie przez francuskiego filozofa i psychologa René la Senne’a. W ramach tej teorii wyróżnia się trzy elementy konstytutywne każdego temperamentu, a mianowicie: emocjonalność–nieemocjonalność (E i nE), aktywność–nieaktywność (A i nA) i oddźwiękowość, czyli szybkość reakcji na bodźce: prymarność – sekundarność (P i S). Obecność lub nieobecność każdego z tych trzech elementów pozwala wyróżnić osiem typów temperamentów: choleryk (E A P), pasjonat (E A S), sangwinik (nE A S), flegmatyk (nE nA S), nerwowiec (E nA P), sentymentalny (E nA S), amorfik (nE nA P), apatyk (nE nA S).

Przy posługiwaniu się tymi wszystkimi typologiami, z których wymieniliśmy jedynie te najbardziej znane, trzeba pamiętać, że mamy tu do czynienia z typologia właśnie, a nie klasyfikacja. Wiąże się z tym świadomość, iż zapewne żaden człowiek nie jest czystym przedstawicielem określonego typu temperamentu. U zdecydowanej większości ludzi można jednak wyróżnić typ temperament, który jest dominujący.